Na H...J się tak patrzą hehehehehehehe
Moja Ulubiona Muza !!!!
HeHeHeHeHeHeHeHeHeHeHeHe
Chcesz poznać mój styl życia? ja nie mam stylu życia
Ja żyję, się zachwycam tym, co mam, od zawsze - dzieciak
Wykorzystaj każdą wolną chwilę, to przywilej
By nie pozostać w tyle, z kobietami nie za ile
Tylko w stylu - jak siemasz - tu nie ma nic na sprzedaż
Mam urok osobisty, którego ty nie masz
Nie zawsze taki byłem, wczoraj skromny dziś krnąbrny
Ale wciąż dla ludzi dobry, rozumiem ich problemy
Sam mam masę własnych, już mam na chlebek z masłem
Ale wciąż ten syf pamiętam, żyję, oddycham tym miastem
I prawie co dzień ten sam znany mi złodziej
Podbija z fantem na głodzie dorzucę mu swe trzy grosze
Nie pytaj mnie czemu, dobrze znam te historię
Często dla takich jak on jestem feel good doktorkiem
Zbyt długo w tej grze, jak skurwiele z West Coast`u
Bym mógł moim ludziom odmówić, tak po prostu
Tu nie ma paradoksu, jak mam to sypię koksu
Rozpierdalam moje stówy, czego chcesz? - wal prosto z mostu
Przy mnie nie czuj się łakiem, już z roześmianą miną
Częstuje cię koniakiem, wczoraj jeszcze tanie wino
Jak wy nie chcę tego syfu, nie chcę by się powtórzyło
Styl życia moim syfem, nie chcę by zło wróciło
Styl życia gnoja, w bojach moja, no ja to ja
Czy paranoja nie oparta na przebojach
Na fakcie nie inaczej, dla ulic zaznaczę
Wsza to przyjaciel, dziś w każdym bloku, chacie
W jednym słusznym klimacie ciemnej strony mocy znacie
Wciąż wsza w temacie i z szacunkiem zaznaczę
Oto runda druga, byś nie utonął w długach
Czy chcesz być przykładem na to jak można nisko upaść?
Nie, dziękuj Bogu, kolejny skurwiel w Mad Dog`u
Łeb rozwalić ci gotów bez ważniejszego powodu
Ja nie szukam kłopotów, one same mnie łapią
A ci ludzie się gapią, bo jak ja nie potrafią
Wyrwać się z obłędu i na swoim postawić
Zrealizować plan, przetrwać, nie dać się zabić
Można se zadrwić, głupcy zawsze wyśmieją
Twoje pasje, marzenia, nie chcą być - wolą pieniądz
Boją się być jak Pejo, wiem o tym dobrze
Dla nie jednego potrzeb już za życia ich nie ma
Marazyn to cena za brak doświadczenia
Nie przegraj, nie zmieniaj swego punktu widzenia
Walcz, wiedz, że warto, nie rezygnuj od startu
Żyć tutaj już można do samego końca
Z godnością, pozostać sobą, to rzecz prosta
Styl życia gnoja, w bojach moja, no ja to ja
Czy paranoja nie oparta na przebojach
Na fakcie nie inaczej, dla ulic zaznaczę
Wsza to przyjaciel, dziś w każdym bloku, chacie
W jednym słusznym klimacie ciemnej strony mocy znacie
Wciąż wsza w temacie i z szacunkiem zaznaczę
A ludzie jak to ludzie nigdy nie przestaną gadać
Mogę to olać, mogę cios zadać
Ty weź coś zaradź, zamiast plotami się parać
W szambie się babrać i to od zaraz
Jak chcesz to tym dalej żyj nie swoim życiem
Ja będę żył po swojemu należycie
Wciąż zazdrościcie, nie zgorzkniałem do końca
Nie będę ryczał, że ze mnie temat miesiąca
Ty dalej się wtrącaj, w nie swoje sprawy łajzo
To jednak wyjdzie cios i to mocniejszy niż Izol
Dziś cieszę się bardzo, robię to czym inni gardzą
Nie mają łatwo, a i tak nic nie chcą zmienić
By sami przyszło chcą, sto procent znieczuleni
Lecz głupi trzeba dodać, że zawistni? nie trzeba
Rób tylko swoje, a zjesz swój kawał chleba
Jak nie to gleba, to wróci jak bumerang
Krzywda co szybko zmieni twój punkt widzenia
Bo na własnej skórze boją odczuć się tchórze
Więc radą służę, więcej nie mógł, już starczy
I skurwysynu przestań winić za to, że się farci - mi się farci
Styl życia gnoja, w bojach moja, no ja to ja
Czy paranoja nie oparta na przebojach
Na fakcie nie inaczej, dla ulic zaznaczę
Wsza to przyjaciel, dziś w każdym bloku, chacie
W jednym słusznym klimacie ciemnej strony mocy znacie
Wciąż wsza w temacie i z szacunkiem zaznaczę
Mój Ulubiony Kawałek
Zawiść, zazdrość, zamiast starać się mieć więcej...zabogaty ten kto bogatszy niż ty..zapomniałeś już, że nie mieliśmy nic...hej, śmiej się śmiej zobaczysz jednak...
Większość mego życia to nie był rajski eden, więc powtórze skurwysynu-reprezentuję biedę! 7 lat chudych razy 3-21
słyszysz skurwysynu? Reprezentuję biedę! Mam 28 lat ile tłustych? Może z 7 mimo to skurwysynu wciąż reprezentuje biedę! Nie jestem hipokrytą dobrze wiem gdzie moje korzenie, z biedy
Peja się wywodzi, więc reprezentuję biedę!
Z biedy się wywodzę, w biedzie gniłem i przeżyłem, nie jedną cieżką chwilę i to nie z własnej winy, Bóg nie rozdaje równo, nie wybierałem rodziny, dobrze wiem jak to było i pierdole twe rozkwiny synu. Hej koleżko na chuj mówisz jak ci ciężko, przeżyłeś te biede, stres, to całe piełko, weź wypierdalaj z biedą na zawsze związany, stamtąd się wywodzę prawdą, że się z niej wyrwałem, ale najważniejsze to, że nigdy nie zapomniałem, ale najważniesze to, że swej skóry nie sprzedałem, ale najważniejsze to, że teżsamość zachowałem, ale najważniejsze to, czasu nie zmarnowałem! Konatków nie zerwałem i nie wstydzę się znajomych, nawet jeśli pointer to przykozaczony, nawet jesli golas to kiedyś zarobiony, ja reprezentuje biedę, jak . Choć kłopoty życia częścią nadal małe rzeczy cieszą, okoliczność do tworzenia była rzeczą najważniejszą, pamiętam nie zapomnę, rejony nie spokojne, jak umysły szaleńców, zabiją za lepsze jutro (taa)wszystko ci zabiorą, znam rzeczywistość trudną, dziś wspominam dzień wczorajszy o nim prawdę okrutną! Dzieci gorszego Boga katowane przez rodziców, patologia-wychowanie w czasie przerwy przy wspożyciu, wóda wyborowa wychowani na podrobach, powiesz mi, że każdy jest swego losu kowal, wiem jak kto się zachował nie tracąc przy tym twarzy a raczej mordy bo tu straszą dzikie hordy! Ludzie, których nie znasz na wygodne życie w centrum, gniją w rynsztokach to dożywotnie getto! Piekło, męka tutaj nikt kurwa nie pęka przed nikim nie klęka z dnia na dzień się wymięka,swą siłe, prawo dżungli prawdziwe, zginą kurwy fałszywe po przejąłem schede powiem i powtórzę, reprezentuję biedę!~Tu mam swe korzenie! Reprezentuję biedę!
Większość mego życia to nie był rajski eden, więc powtórze skurwysynu-reprezentuję biedę! 7 lat chudych razy 3-21
słyszysz skurwysynu? Reprezentuję biedę! Mam 28 lat ile tłustych? Może z 7 mimo to skurwysynu wciąż reprezentuje biedę! Nie jestem hipokrytą dobrze wiem gdzie moje korzenie, z biedy
Peja się wywodzi, więc reprezentuję biedę!
Z biedy peja się wywodzi na legalu się odrodził a zawistnym tak to szkodzi, że próbuje . Po-polska dziwny kraj cza przemówić do młodzieży.
Nie poczujesz tego bólu, który poczuł Rych, usłyszysz cały czas na swoim a ty nadal ledwo dyszysz, pytasz o ulicę, najebany, brak kontroli, czy nadal jestem swój? Nie zdradziłem swych bracholi, ja pytam co cię boli? ty mówisz: pierdol siano, gdybym ci je dał tyle by cię widziano! A ja nadaj pośród ludzi na uliach i przy barze, tobie wszystko jedno, więc teraz ci pokażę! Zmażę ten uśmieszek z twej zapitej mordy, nie jesteś mnie godny kiedy zawiścią ziejesz, zrób coś by polepszyć swoje życie, mieć nadzieję, wciąż na nogach się chwiejesz, gwiazdujesz jak pajac a chcesz we mnie ujrzeć gwiazdę, ja nie marzę o karierze, kasę zgarniam bo haruję a ty żółcią się trujesz, bo wiesz, że mój sukces twej pozycji nie ratuje(chuje)! Peja chełdujesz, więc dojeżdżam cię w moment, to mój rap atak ty nie jesteś mój zioomek, co dzień, każdego dnia mordy znienawidzone, zawiść pochłonę, co? Rozczarowanie spore? Że też na nie z pardonem, że bez niego młody szydzę ze skurwieli w każdym jednym tekscie, niby, że cię nie pamiętam? A gdzie ty kurwo byłeś? Wybyłeś a ja żreć nie miałem, co byłeś? Przy mnie kurwo jak zdychałem się nie smiałem, jak miałem przejebane? Odpowiedz na pytanie, zastanów się baranie, nie bądź zwykłą żyłeś swoim życiem olewałes mą paskudną sytuację, wiem że mam racje! A teraz chciałbyś kurwo z Rychem wybrać się na tańce? (Kurwo, zasrańce). Jeśli ci się zdaje, że jestem ci coś winnien to podejdź skurwysynu bliżej, ci przewinę!
